Jesteś tutaj:   CYKLOiD.pl


Rowerem wzdłuż polskiego wybrzeża

Autor  | Opublikowano: 30-grudzień-2014 | Odsłony 936
Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Jak to się zaczęło?
Od dawna planowaliśmy ten wyjazd. Początkowo mieliśmy jechać we 3 lub więcej osób. Ostatecznie pojechaliśmy we dwóch - ja i Łukasz. To był nasz pierwszy dłuższy wyjazd tego typu - czyli sakwy, namiot itd. Najpierw zakładaliśmy trasę z naszego miasta nad morze (ok 600km) ale jednak po zastanowieniu i po namowach znajomych czy użytkowników forów wybraliśmy trasę wzdłuż wybrzeża.

Więcej na moim blogu:

http://just-be-active.blogspot.com/2014_08_01_archive.html

https://www.youtube.com/watch?v=uDH7yYXAyEc

 

Ponieważ jechaliśmy tylko we dwóch rowery spakowaliśmy do środka samochodu. Zdecydowanie było to bardziej komfortowe - przynajmniej dla mnie - niż wożenie rowerów nad/za samochodem.

Co nas zaskoczyło?

  1. Waga sakw. Nie przypuszczałem, że spakowanie wszystkich rzeczy na wypad uniemożliwi praktycznie podniesienie roweru. Nie mówiąc już jak utrudni wnoszenie/ znoszenie po schodach.
  2. Teren. Wydawałoby się, że nad morzem będzie płasko. Owszem, ale tylko jadąc ścieżką wzdłuż plaży. Wiadomo, że będzie to mniej wiecej 2-5 m .n.p.m i nie będzie siłą rzeczy różnicy poziomów. Jednak nie zawsze da się tak jechać. Były odcinki że jechaliśmy kilkanaście kilometrów od Bałtyku. Szczególnie podczas drugiego dnia, podjazdy i zjazdy dały nam się we znaki.
  3. Bagażnik. Szczerze mówiąc, miałem obawy co do mojego bagażnika. Odkręciłem go ze starego roweru, najzwyklejszy bagażnik, na cienkich drutach. Nie przystosowany do sakw, jak np bagażniki solidniejsze, co za tym idzie droższe. Okazało się, że spokojnie poradził sobie z kilkunastokilowym obciążeniem.
  4. Wiatr. Kto planuje trasę podobną do naszej musi liczyć sięz tym, że będzie smagany niemiłosiernym wiatrem. A niestety rzadko jest to wiatr w plecy :)
  5. 2 dziewczyny które zapytały:

- przepraszam, mógłbyś nam zrobić selfie?

-...

Dzień 1.

Hel - Władysławowo

Zrobiliśmy tylko 37 km. Był to ten sam dzień w którym przyjechaliśmy nad morze samochodem, dlatego byliśmy ograniczeni czasem. Spokojnie moglibyśmy sobie darować ten odcinek i rozłożyć na kolejne dni. Wtedy trasa byłaby do zrobienia w 4. Ale na spokojnie zrobiliśmy. Praktycznie cała trasa przebiega ścieżką rowerową. Dla amatorów leśnych ścieżek powinna być ok, gdyż spory kawałek leci pagórkowatymi dróżkami wzdłuż drogi asfaltowej. Kawałek cisnęliśmy asfaltem, jednak panowie mundurowi szybko zgarnęli nas na ścieżkę ( dość ruchliwą o tej porze roku). Po drodze mijaliśmy na prawdę dużo rowerzystów. Pogoda nie rozpieszczała. Musiałem się zaopatrzyć w taki oto rekwizyt. Swoją drogą później przydało mi się to na zabezpieczenie sakw przed deszczem.

Dzień 2

Władysławowo - Ustka

To był nasz najcięższy dzień. Pokonaliśmy ok 140km. Do tego teren był mocno pagórkowaty. Zdecydowana większość to asfalt, ale liczne wzniesienia, jakkolwiek nieporównywalne do takich jakie mamy tu, w Beskidach, dawały nam się we znaki.

Dzień 3

Ustka - Mielno

ok. 90km. Nie było źle, a nawet było dobrze. Super trasa wzdłuż morza. w okolicach Kołobrzegu, ciągnący się pas dla rowerów. Kostka brukowa przeważała. No i te widoki... Z jednej strony morze, z drugiej strony rozciągały się bagna. A my środkiem drewnianym mostkiem :) Niestety nie zrobiłem zdjęć...

Dzień 4

Mielno - Pogorzelica
Jak już wcześniej wspomniałem po 3 dniach zrobiliśmy sobie krótkie wakacje w Mielnie. przez te 3 dni jednak w nogach mieliśmy dośc spore zakwasy. Widocznie nie byliśmy wystarczająco przygotowani na całodniowe obciążenie mięśni. Ale nic to! Jechało się dobrze. Spory kawałek niestety okazał się nieprzyjemną do jazdy kostką. Strasznie nas wytrzepało :D No i do tego już dość mocno odczuwaliśmy ręce i nadgarstki. Żałuję, że nie wyposażyłem się w rogi na kierownicę. Zawsze to umożliwia inne ułożenie rąk podczas jazdy.
A tu foto z okolic Niechorza (kilka kilometrów przed):

Dzień 5

Pogorzelica - Międzyzdroje
Ostatni dzień. Jechało się bardzo dobrze. Jako cel obraliśmy Świnoujście. Ale dotarliśmy do Międzyzdrojów i tam finalnie zakończyła się nasza trasa. Było już dość późno i sprawdziliśmy rozkład pkp. Okazało się, że za niedługo będzie odjeżdżał stamtąd pociąg na Szczecin. Do Świnoujścia było jakieś kilka kilometrów, więc uważam cel za wykonany :)

Rower w pociągu

Po przejechaniu trasy mieliśmy powrót pociągiem. Międzyzdroje - Szczecin, Szczecin - Gdynia, Gdynia - Hel. Przewóz rowerów naszymi pociągami ogólnie przebiega bez większych problemów. Cena za rower wacha się od 6-9 zł niezależnie od odległości trasy. Miejsce na rower? Nie zawsze jest takie wyznaczone. Nie raz jest tak że miejsce jest np na 3 -4 rowery a podróżujących chcących z tego skorzystać dużo więcej. Tak też nam się przytrafiło. Jadąc z Gdyni musieliśmy stać przy rowerach, w przedsionku i manewrować nimi kiedy tylko ktoś chciał się przecisnąć... No ale cóż, dało się to znieść.

Bagaże

Co zabieraliśmy ze sobą? Tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Objętościowo wyszło tego dużo, gdyż braliśmy sporo koszulek plus bluze i długie spodnie. Pomijając ubrania, to oczywiście - oświetlenie, pompka, multitool, zapasowy telefon, baterie AA i AAA, mapa wybrzeża ( aktualna kupiona już na miejscu). Odnośnie mapy - najlepiej kupić właśnie nową mapę Pomorza. Są na niej zaznaczone szlaki rowerowe wg których można się też kierować.

Podsumowując

Wypad bardzo udany. Myślę, że każdy może przejechać tę trasę bez problemów. Każdy kto od czasu do czasu robi kilkanaście/ kilkadziesiąt kilometrów rowerem. Najlepiej jeździć jak najwięcej by uniknąć po którymś dniu zakwasów ;) W dobrej formie, można zrobić wybrzeże w 3 dni. My na początku planowaliśmy w 4, ale jeden dzień zrobiliśmy sobie 30 parę kilometrów, by się rozgrzać.

 

Media

CYKLOID PRO

Projektowanie serwisów internetowych

logo-CykloidPRO-270