Jesteś tutaj:   CYKLOiD.pl


Wybrzeżem Adriatyku i Morza Śródziemnego

Autor  | Opublikowano: 25-wrzesień-2013 | Odsłony 1994
Oceń ten artykuł
(4 głosów)
Passo Zovallo - najwyższy punkt wyprawy Passo Zovallo - najwyższy punkt wyprawy

Trzytygodniowa wyprawa z Kłodzka (Polska) do Barcelony (Hiszpania) rozpoczęła się 23 sierpnia. Z założenia mieliśmy pokonać ok. 2500 km i wrócić do Polski samolotem. Nie wybraliśmy najbliższej trasy, ale postanowiliśmy zobaczyć 9 krajów, w tym Polskę. Jak się okazało trasa się wydłużyła i zakończyła wynikiem 2860 km. 

Rozpoczęliśmy ją w 3 osoby.

23 sierpnia etap planowania wyprawy się zakończył. Czas zrealizować plany i marzenia. Ostatnie publiczne ważenie bagaży i możemy ruszać...

IMG 8412

Waga pokazała 82,50 kg. Dzielimy to na dwa rowery i Jedziemy do Kłodzka.

IMG 8413

Z Kłodzka rozpoczynamy, na razie we dwójkę, wyprawę do katalońskiej stolicy - Barcelony :)
Oto etapy ich podróży w skrócie:
Dzień 1 (piątek, 23 sierpnia) - Dojazd do Kłodzka, aby dalej już rowerem przemierzać europejskie drogi i bezdroża :) Pierwszy nocleg jakieś 20 km dalej.
Dzień 2 (sobota, 24 sierpnia) - Spotkanie z "brakującym ogniwem" w Międzylesie. W trójkę możemy przejechać granicę czeską.  Konieczność wymiany kasety już w Czechach. Ona nie ukończy podróży. Pogoda jeszcze w miarę. Pierwszy nocleg 25 km przed Brnem (Czechy)
Dzień 3 (niedziela, 25 sierpnia) - Dojazd do Brna i wjazd na drogę Eurovelo 9. Dojeżdżamy do granicy i rozstajemy się z naprawdę dobrze zrobionym i oznaczonym odcinkiem Eurovelo (z mapy wynika, że sporo nadrabia). W obfitym deszczu dojeżdżamy do Ernstbrunn (Austria). Tutaj znajdziemy miejsce na nocleg. To pierwszy, ale nie ostatni dzień deszczu. Cóż droga do ciepłych krajów nie jest prosta.

Dzień 4 (poniedziałek, 26 sierpnia) - Małe miasteczka Austri są naprawdę urocze. W Wiedniu naszą uwagę zwrócił ogród różany. Koniec podróży pod Wiener Neustadt (Austria) - kolejny dzień przejechaliśmy w deszczu. Jeszcze ostatni komplet suchych rzeczy.
Dzień 5 (wtorek, 27 sierpnia) - Kolejny dzień w deszczu, ale docierają do nas wiadomości o planowanej poprawie popgody. Austria zdumiewa kulturą kierowców i to mimo, że nie ujrzeliśmy ani jednego policjanta. Nocleg 20 km przed Leibnitz (Austria)

Dzień 6 (środa, 28 sierpnia) - Czas na podbój Słoweni. Pogoda dalej nie rozpieszcza, ale przynajmniej deszcz przeplata się ze słońcem. Tutaj towarzyszą nam górki i góry. Najwyższy szczyt ok. 1000 m n.p.m. Pęknięte koło wymaga wymiany. W najbliższym mieście udało się znaleźć nowe koło, a także nową oponę do roweru. Niestety musimy się rozstać z Darkiem pojedzie do Gorizy pociągiem i poczeka na nas w Trieście. Przez dwa dni powinien odpocząć. We dwójkę dojeżdżamy do Slovenskie Konjice (Słowenia). Tutaj nocujemy.

Dzień 7 (czwartek, 29 sierpnia) - Cel na dzisiaj to stolica i Postojna (Słowenia). Miła niespodzianka. Pierwszy dzień bez deszczu i trochę równiejszy teren:) Coraz bliżej Italii :) Nocleg za Postojną. 
Dzień 8 (piątek, 30 sierpnia) - Dzisiaj będzimy w trzech krajach. Najpierw Umag (Chorwacja). Tutaj czeka na nas ciepły Adriatyk. Nie można się nie wykąpać :D Przed wieczorem wyruszamy z powrotem do Słoweni w kierunku Włoch. Czas na Triest (Włochy). Z noclegiem na dziko nie jest łatwo, ale znajdujemy kompostownik :D na szczęście przy takich upałach liście suche, a przynajmniej miękko.

Dzień 9 (sobota, 31 sierpnia) -Jeden z dłuższych i szybszych etapów. Ponownie z Darkiem jedziemy do Wenecji (Włochy). Kilkugodzinny pobyt w Wenecji i nocleg na polanie 10 km za Wenecją :) Po noclegu efektowne oberwanie się hamaka Adama :)
Dzień 10 (niedziela, 1 września)- Czas na Veronę (Włochy). Robi wrażenie. Gdyby nie fakt, że byłem z kolegami można by powiedzieć, że było romantycznie :) W Veronie zasłużony obiad. Prawdziwa włoska pizza. No i niemiła niespodzianka - zgubiony aparat :( Szczęście mamy jeszcze dwa. Nocleg za Veroną jak się rano okaże na gnojowisku. W nocy spada deszcz.
Dzień 11 (poniedziałek, 2 września) - Ponieważ do Verony towarzyszyły nam drogi ekspresowe i autostrady zmieniamy trasę. Na mapie odległość wygląda podobnie, chociaż prowadzi przez góry (nie ufajcie pozorom). Dojazd do Rivalta (Włochy) - dzień odpoczynku i tylko 53 km na rowerze ;)
Dzień 12 (wtorek, 3 września) - Wszędzie winogrona i pomidory. Czy można chcieć więcej? A jednak znajomi nieznajomi zapraszają nas na obiad. Dziś śpimy pod Lugagnano Val d'Arda (Włochy) 

Dzień 13 (środa, 4 września) - Dzień mozolnej wspinaczki. Nocleg na górze przy przepięknym niebie pod Gambro (Włochy) - 80 km wiele nas kosztowało, ale warto było.

Dzień 14 (czwartek, 5 września) - Dalsza wspinaczka nagrodzona 30-kilometrowym zjazdem do Genui. Pomiędzy Genuą a Savoną (Włochy) znajdujemy nocleg na plaży pod palmami ;)
Dzień 15 (piątek, 6 września) - Kolejny kraj na naszej trasie. Teraz oznaczenie dróg znacznie lepsze. No i cały czas wybrzeże. Śpimy ponownie na plaży 6 km przed Monaco (Francja). Miejsce pomaga znaleźć przyjazny Fin. Po zejściu z rowerami po milionie schodów możemy się wyspać.

Dzień 16 (sobota, 7 września) - Cel Saint-Raphaël (Francja) - po drodze Monte Carlo i Cannes :)
Dzień 17 (niedziela, 8 września) - Hyères (Francja) - ponad 2000 km zrobionych na rowerach :)
Dzień 18 (poniedziałek, 9 września) - Marsylia (Francja)
Dzień 19 (wtorek, 10 września) - Vauwert (Francja)
Dzień 20 (środa, 11 września) - Narbonne (Francja)
Dzień 21 (czwartek, 12 września) - Figueres (Hiszpania) - dotarli do Hiszpanii, planowane osiągnięcie celu jutro w nocy :)
Dzień 22 (piątek, 13 września) - Barcelona zdobyta!
Powrót samolotem do Warszawy :)

Media

polz1

Rowerem jeżdżę od małego, ale do końca technikum uważałem go bardziej za środek transportu. Wyjeżdżałem jedynie na krótkie wyprawy. Sytuacja się zmieniła trzy lata temu. Pierwsza wyprawa na przełaj przez Polskę rozpoczęła cykl kolejnych, które do tej pory uwieńczyłem moim sukcesem 2860km z Kłodzka do Barcelony

podrozerowerowe.blogspot.com/

Artykuły powiązane

  • Włóczykij 2015

    Autor:

    9. Gryfiński Festiwal Miejsc i Podróży Włóczykij odbędzie się w terminie od 19 lutego do 1 marca 2015r.

    Tradycyjnie przez 11 dni do Gryfina przybędzie około 120 gości, którzy opowiadać będą o swoich przygodach i relacjach w miejscach z rozległych zakątków naszego globu. Oprócz głównego trzonu programu odbędzie się jak zawsze wiele innych wydarzeń, takich jak: degustacje potraw, pokazy filmów świata, wycieczki po regionie, warsztaty dla dzieci i młodzieży, koncerty z muzyką alternatywną, ekstremalny rajd na orientację na 100 i 50 km oraz Bal Włóczykija.

  • UCIECZKA W ŚWIĘTO NIEPODLEGŁOŚCI

    Autor:

      11 listopada to prezent, dar od losu i historii. Wolne. Dla większości Polaków nie żaden czas  do zadumy nad cudem odzyskaną wolnością kilkadziesiąt lat temu, ale radość z długiego weekendu. Sklepy monopolowe przeżywają oblężenie już dzień wcześniej, od popołudnia do późnego wieczora. Ot, święto państwowe - my mamy wolne. Jest czas na odreagowanie za trudy tygodnia. Za wykonywaną pracę zwykle za marne pieniądze, za arogancję polityków, w tym także tych z krzyżem na klacie i z gębą pełną frazesów. My mamy wolne. Ja mam wolne. Polska ma wolne.

      Otworzyłem butelkę piwa i pomyślałem o moim wyborze. Jest 10 listopada, piękny ciepły wieczór, Częstochowa. Mogę jechać jutro do Warszawy rzucać cegłą w policję. Wtedy będę niepokornym, a może nawet wyklętym patriotą walczącym z układem. Mogę iść na manifestację organizowaną przez Prezydenta – zostanę wtedy resortowym dzieckiem. Zaraz mi znajdą ojca w ZOMO i dziadka w Wehrmachcie. Mogę iść do kościoła po pseudopatriotyczną indoktrynację i podpowiedź na kogo głosować w nadchodzących wyborach. Mogę się upić i przeleżeć cały dzień. Mogę nie robić nic. Nie chcę nie robić nic, bo szkoda takiego dnia. To jest taki piękny, słoneczny dzień.

  • PRZY SZABASOWYCH ŚWIECACH

    Autor:

    Kolejna podróż w głąb naszego pięknego kraju. Wycieczka w świat nieistniejący już nie tylko w sposób fizyczny, co jest zrozumiałe i oczywiste, ale nieistniejący zupełnie w naszej świadomości. Pełen tajemnic i zaskakujących czasem odkryć. Świat polskich Żydów, współgospodarzy tych ziem od stuleci, nieobecnych dopiero od 70 lat, ale przez dziesięciolecia skutecznie rugowanych z naszej pamięci i historii.

CYKLOID PRO

Projektowanie serwisów internetowych

logo-CykloidPRO-270