Jesteś tutaj:   CYKLOiD.pl


Long Walk Plus górska tajga dla najwytrwalszych

Autor  | Opublikowano: 18-lipiec-2010 | Odsłony 1510
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

W miejscowości Ust-Kutu został zakończony pierwszy etap wyprawy Long Walk Plus Expedition. Pierwszy etap był etapem rzecznym i obejmował spływ statkami rzecznymi rzeką Leną od punktu startowego w okolicach Jakucka do Ust Kutu. Następnie ekipa z LW+ dotarła do Siwirgobajkalsko bajkalsko-amurską magistralą kolejową - BAMem, gdzie uzupełniła swoje zapasy przed kolejnym odcinkiem swojej trasy, odcinkiem jak piszą na swoim blogu: jednym z najtrudniejszych etapów ekspedycji.

A kolejny etap trasy wyprawy to przeprawa przez bezludne Góry Barguzińskie - najbardziej dzikie regiony Przybajkala.

Fragmenty z bloga wyprawy:

To był jeden z najtrudniejszych etapów naszej ekspedycji. Góry okazały się niezwykle wymagające. Nie tylko zwykły las, ale również kłębowisko chaszczy, powalonych pni i kosodrzewiny. Po prostu taka górska tajga. Trudno było się przez to przebić. Brak ścieżek zmuszał nas do wyszukiwania drogi. Pokonywaliśmy około 10 kilometrów dziennie, ale była to walka od rana do wieczora.....

Góry Barguzińskie dały nam niezły wycisk. Przejście przez ten dziewiczy teren było bardzo trudne. Cały czas szliśmy dolinami, przekraczając rzeki i przełęcze, żeby znowu wejść w dolinę. Najwyżej byliśmy na 1500 metrów, a na szczyty nie wchodziliśmy, bo to góry po 2800 metrów. Wszystko na trasie wskazywało, że w tym roku jako pierwsi pokonujemy ten teren. Głównie przedzieraliśmy się przez chaszcze, przewrócone drzewami i kosodrzewinę, która była wszędzie. Nieustannie napotykaliśmy bagna, a kleszcze i komary nie dawały spokoju...

lw1-buriacja

Artykuły powiązane

  • VII-my tydzień za nami

    Znowu Rosja

    Z powrotem w Rosji! Uczestnicy „Wyprawy 2013. Polska – Syberia" w połowie tygodnia przekroczyli ponownie granicę i wyjechali z Kazachstanu. Siódmy tydzień rajdu zakończył się z wynikiem 6104 km i ponad 44 dni na trasie, tym samym stał się również najdłuższą czasowo wyprawą NINIWA Teamu (poprzedni rekord miał 43 dni).

  • Jazda rowerem po NY nie należy do najłatwiejszych

    Po długich i dość męczących przygotowaniach, szczególnie przed samym wyjazdem w końcu nadszedł kolejny etap wyprawy. Dojazd do lotniska oraz przelot do USA. Ostatnie kilka dni przed dniem wyjazdu to normalne szaleństwo. Pomimo, że przygotowania rozpocząłem pod koniec grudnia czyli wystarczająco wcześnie aby pozapinać wszystko na ostatni guzik to na kilka dni przed zaplanowaną datą wyjazdu zawsze wyskakuje coś niespodziewanego co utrudnia i przedłuża przygotowania. Nie inaczej było i tym razem.

  • PATATY i POMARAŃCZE, czyli rowerem przez Afrykę (cz.1).

    Z Berlina wylatujemy gdy w Polsce właśnie zaczyna się zima. Do Afryki zabiera nas EasyJet. Wbrew nazwie dla rowerzysty wybierającego się w dwuletnią podróż nic nie jest z nimi proste. Na początek waga sprzętu turystycznego. Według regulaminu może on ważyć do 16 kilogramów. Same nasze rowery ważą 20 kg, a co z sakwami, zapasowymi częściami, oponami, że o narzędziach nie wspomnę? Dzwonimy na infolinię i miły konsultant wyjaśnia, że rowery stanowią wyjątek i ich waga może wynosić 30 kilo. I, tak, jest mu przykro, że nie napisali tego w regulaminie, a minuta rozmowy kosztuje prawie 4 złote (sic!).

CYKLOID PRO

Projektowanie serwisów internetowych

logo-CykloidPRO-270