Jesteś tutaj:   CYKLOiD.pl


LW + już na rowerach

Autor  | Opublikowano: 23-sierpień-2010 | Odsłony 1493
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Bartek, Tomek i Filip z  Long Walk Plus zakończyli właśnie kolejny etap swojej podróży - etap konny, który prowadził przez Mongolię i rozpoczęli już ostatni odcinek swojej podróży, który pokonują rowerem. Przed nim 4500 km przez mongolskie stepy, pustynie Gobi, Tybet i Himalaje.  Długość trasy do pokonania rowerem znacznie się wydłużyła, a to ze względu na problemy z załatwieniem koni.  

Ostatnia sroga zima zabrała spore żniwo wśród koni. Straty w prowincjach Mongolii przez które wiedzie trasa wyprawy  szacowane są na prawie 10 milionów sztuk koni i bydła. Stąd ekipa z LW+ musiała pojechać na północny zachód w kierunku miasta Bulgen, gdzie udało im się wynająć konie. Po wynajęciu koni mogli kontynuować swój Długi Marsz, podziwiając piękno tej krainy bezkresnej przestrzeni - Mongolii.

Fragment z bloga wyprawy:

Jesteśmy zachwyceni tutejszą przyrodą i  widokami. Mongolia wydaje się, jakby była z innej planety. To kraina bezkresnej przestrzeni. Niewielkie miasteczka oddalone są od siebie o kilkaset kilometrów. Asfalt skończył się dawno temu, jeszcze kilkanaście kilometrów za Ułan-Ude. Mimo ciężkiej zimy często spotykamy wielkie stada i doglądających je Mongołów, którzy poruszają się konno. Ciągle jesteśmy jednak w najbardziej cywilizowanej części Mongolii...

Etap rowerowy obejmuje przejazd przez całe terytorium Chin wraz z Tybetańskim Regionem Autonomicznym. Od Jiayuguan w prowincji Gansu skierujemy się do miasta Golmud objeżdżając od zachodu całkowicie bezludne Góry Qilian - Shan (Góry Richthofena) ze szczytami sięgającymi 5.500 m. n.p.m. W Golmud (prowincja Qinghai) wjedziemy na tzw. Qinghai Tibet Highway, szutrową autostradę biegnącą przez cały północny Tybet aż do Lhasy. Wzdłuż tej drogi biegnie, otwarta w 2006 roku, słynna Kolej Tybetańska, będąca najwyżej położoną linią kolejową na świecie. Po dojechaniu w okolice Lhasy, w zależności od możliwości czasowych, zdecydujemy czy odwiedzić stolicę Tybetu (uciekinierzy tam nie byli) czy jednak udać się prosto na granicę chińsko-nepalską w Kodari. Po drodze miniemy m.in. Szigatse, jedno z największych tybetańskich miast, gdzie znajduje się pałac Panczenlamów drugich co ważności po Dalajlamie lamaistycznych duchownych. Z granicy nepalskiej udamy się przez Kathmandu do Kalkuty w Indiach, gdzie oficjalnie zakończymy ekspedycję i samolotem wrócimy do Polski.

rower solo

Artykuły powiązane

  • VII-my tydzień za nami

    Znowu Rosja

    Z powrotem w Rosji! Uczestnicy „Wyprawy 2013. Polska – Syberia" w połowie tygodnia przekroczyli ponownie granicę i wyjechali z Kazachstanu. Siódmy tydzień rajdu zakończył się z wynikiem 6104 km i ponad 44 dni na trasie, tym samym stał się również najdłuższą czasowo wyprawą NINIWA Teamu (poprzedni rekord miał 43 dni).

  • IV-ty tydzień za nami

    Tydzień awaryjny

    Zakończył się czwarty tydzień „Wyprawy 2013. Polska – Syberia" z Kokotka do Wierszyny k. Irkucka organizowanej przez Stowarzyszenie Młodziezowe NINIWA. Grupa rowerzystów ma już na koncie 3157 km i ostatnią niedzielę spędziła w wiosce ok. 400 km za Kazaniem. Przed nimi do pokonania Ural, miasto Czelabińsk, a dalej już kierunek na południe do Kazachstanu!

     

  • III-ci tydzień za nami

    Ćwierć trasy - Moskwa zdobyta!

    1965 – tyle kilometrów widnieje na rowerowym liczniku grupy NINIWA Team, która dotarła w sobotę 18 maja do Moskwy po 3 tygodniach jazdy. Ostatni tydzień nie był rekordowy pod względem przebytych kilometrów, a to głównie za sprawą opóźnienia, które zgotowały rosyjskie służby policyjne zatrzymując młodych podróżników. Chodziło o brak eskorty policyjnej, która konieczna była do dalszej jazdy w kolumnie. Przestój miał też swoje dobre strony, bowiem w międzyczasie rowerzyści zostali miło ugoszczeni przez władze lokalne wsi Kamionka i otrzymali dobre warunki biwakowe, a nawet barana do upieczenia.

CYKLOID PRO

Projektowanie serwisów internetowych

logo-CykloidPRO-270