Jesteś tutaj:   CYKLOiD.pl


Long Walk Plus - spotkanie z Leną

Autor  | Opublikowano: 02-czerwiec-2010 | Odsłony 1741
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Wyprawa Long Walk Plus Expedition to wyprawa śladami książki Długi marsz opowiadającej prawdziwą historię Witold Glińskiego, który w 1941 r. uciekł z  sowieckiego łagru pod Jakuckiem i pieszo dotarł do Kalkuty w Indiach. Pierwszy etap wyprawy to spływ statkami rzecznymi rzeką Leną od punktu startowego w okolicach Jakucka aż do Kirenska. Obecnie uczestnicy wyprawy Tomek, Bartek i Filip właśnie dotarli do miasta Olekmińsk, gdzie zamierzają odnaleźć opuszczone łagry w okolicznych lasach.

Fragment z blogu wyprawy:

"W tym rejonie teoretycznie najłatwiej jest poruszać się rzeką. W zimie gdy jest zamarznięta stanowi naturalny trakt, w lecie można płynąć. Pierwsze spotkanie z Leną było imponujące. Właśnie pękały lody, tworzyła się kra i powstawały gigantyczne torosy lodowe, które wywoływały gigantyczny trzask, huk, hałas jak w trakcie burzy, podobny w brzmieniu do strzelaniny z karabinów. Trwało to całe dnie i noce. Teraz sytuacja w dolinie Leny zmienia się o tyle, że rzeka opada, i na ogromnym obszarze pozostawia bryły lodowe wielkości boisk do koszykówki i wysokości kilku, kilkunastu metrów..."

lw-jakucja

Artykuły powiązane

  • VII-my tydzień za nami

    Znowu Rosja

    Z powrotem w Rosji! Uczestnicy „Wyprawy 2013. Polska – Syberia" w połowie tygodnia przekroczyli ponownie granicę i wyjechali z Kazachstanu. Siódmy tydzień rajdu zakończył się z wynikiem 6104 km i ponad 44 dni na trasie, tym samym stał się również najdłuższą czasowo wyprawą NINIWA Teamu (poprzedni rekord miał 43 dni).

  • Jazda rowerem po NY nie należy do najłatwiejszych

    Po długich i dość męczących przygotowaniach, szczególnie przed samym wyjazdem w końcu nadszedł kolejny etap wyprawy. Dojazd do lotniska oraz przelot do USA. Ostatnie kilka dni przed dniem wyjazdu to normalne szaleństwo. Pomimo, że przygotowania rozpocząłem pod koniec grudnia czyli wystarczająco wcześnie aby pozapinać wszystko na ostatni guzik to na kilka dni przed zaplanowaną datą wyjazdu zawsze wyskakuje coś niespodziewanego co utrudnia i przedłuża przygotowania. Nie inaczej było i tym razem.

  • PATATY i POMARAŃCZE, czyli rowerem przez Afrykę (cz.1).

    Z Berlina wylatujemy gdy w Polsce właśnie zaczyna się zima. Do Afryki zabiera nas EasyJet. Wbrew nazwie dla rowerzysty wybierającego się w dwuletnią podróż nic nie jest z nimi proste. Na początek waga sprzętu turystycznego. Według regulaminu może on ważyć do 16 kilogramów. Same nasze rowery ważą 20 kg, a co z sakwami, zapasowymi częściami, oponami, że o narzędziach nie wspomnę? Dzwonimy na infolinię i miły konsultant wyjaśnia, że rowery stanowią wyjątek i ich waga może wynosić 30 kilo. I, tak, jest mu przykro, że nie napisali tego w regulaminie, a minuta rozmowy kosztuje prawie 4 złote (sic!).

CYKLOID PRO

Projektowanie serwisów internetowych

logo-CykloidPRO-270